Wykształcenie i praca dla niepełnosprawnych -przywilej czy pełne prawo?

Niewątpliwie coraz częściej w szkołach podstawowych, średnich i na uczelniach wyższych spotkać można osoby niepełnosprawne. Obcym nie jest również widok niepełnosprawnego jako pracownika firmy, recepcji hotelu czy wielu innych instytucji. Nie można jednak powiedzieć, że problem ograniczonej akceptacji niepełnosprawnych i integracji społecznej został do końca rozwiązany. Dużo się robi w tym kierunku, ale sporo jest jeszcze do zrobienia.

Zaczynając od szkół podstawowych i średnich -w społeczeństwie panuje przekonanie, że dzieci i młodzież z niepełnosprawnością (umysłową i ruchową) powinny uczęszczać do szkół określanych mianem integracyjnych lub specjalnych. O ile w przypadku niepełnosprawności umysłowej można ten fakt uznać za zrozumiały, o tyle w odniesieniu do niepełnosprawności ruchowej nasuwa mi się pytanie: dlaczego? Czy dlatego, że dziecko jeździ na wózku, mocno kuleje czy szybciej męczy się fizycznie- nie może uczyć się w zwykłej szkole, gdzie przeważa obecność zdrowych dzieci? Przecież głównymi przeszkodami są tutaj bariery architektoniczne, które tak naprawdę można łatwo zlikwidować. Istotnym problemem jest natomiast budżet danej jednostki, który często bywa znacznie ograniczony, może hamować rozwój integracyjny.

Idąc dalej, niezrozumiałym wydaje się fakt, iż zdarzają się problemy z przyjęciem niepełnosprawnego dziecka nawet do placówki odpowiednio przystosowanej. Wówczas pozostaje nauczanie indywidualne w domu -jeśli rodzicowi uda się takowe załatwić. Spotkałam się bowiem z sytuacją, gdy dyrektor liceum ogólnokształcącego odmówił niepełnosprawnej dziewczynie indywidualnej formy nauczania, w ramach wyjaśnienia zadając jej matce, prosto w oczy, pytanie: "Kto Pani powiedział, że Pani córka musi kontynuować naukę?" Czy taki powinien być stosunek nauczyciela, pedagoga, dyrektora, którego zadaniem jest rozwiązywanie zaistniałych problemów? Czy na tym polega zapewnianie niepełnosprawnym godnych warunków do nauki?

Niemniej można też podać liczne pozytywne przykłady, m.in. umożliwienie przez najlepsze liceum w mieście nauki w domu dla osoby oddychającej przy pomocy respiratora czy przedszkole i podstawówka (nieintegracyjne), które bez najmniejszych zastrzeżeń przyjęły dziecko z ograniczoną sprawnością kończyn dolnych i wdrożyły do nauki w zwyczajnych klasach. Wygląda więc na to, że wszystko zależy od tego, na jakich ludzi trafi się po drugiej stronie. Ja to nazywam człowieczeństwem człowieka.

Prawda jest taka, że mimo pewnych zapisów w prawie i dążeniu do likwidacji barier (architektonicznych i mentalnych), niepełnosprawni uczniowie muszą wciąż o wiele rzeczy walczyć, zdobywać, chociaż powinno im się to po prostu należeć. Anna Dymna, prezes Fundacji "Mimo Wszystko", stwierdza: "Nie powinno być specjalnych integracyjnych szkół ani integracyjnych przedszkoli. Po prostu każda szkoła i każde przedszkole powinno przyjmować dzieci niepełnosprawne, jeśli mieszkają one w pobliżu i wg rejonizacji dana szkoła im się należy. Niepełnosprawni uczniowie chcą uczęszczać do zwyczajnych szkół, przebywać wśród rówieśników. Nie chcą być izolowani, odcięci od świata".

Aby ułatwić integrację obu grup dzieci, rodzice uczniów z niepełnosprawnościami powinni być informowani, co mają robić, by dziecko mogło się zwyczajnie uczyć. Powinny być uruchamiane udoskonalone systemy i czuwający nad nimi specjaliści, którzy pomagaliby rodzicom podejmować słuszne decyzje w sprawach kształcenia ich niepełnosprawnych dzieci. Powinny być prowadzone również szkolenia dla nauczycieli, aby nie bali się bezpośredniego kontaktu z uczniem w niepełni sprawnym.

Wspólne uczęszczanie do przedszkoli i szkół dzieci pełnosprawnych z niepełnosprawnymi pozwoli od najmłodszych lat kształtować jednolite społeczeństwo, bez niepotrzebnych barier i podziałów. Rówieśnicy nie obawialiby się siebie nawzajem, panowałaby pełna akceptacja.

Sprawa edukacji pod tym względem znacznie lepiej wygląda na uczelniach wyższych. Jeśli tylko osobie niepełnosprawnej wystarczy determinacji i środków finansowych, to właściwie nie ma przeszkód, aby studiowała ona normalnie z resztą grupy. Problem mogą stanowić dojazdy i bariery architektoniczne, chyba że trafi się na życzliwych kolegów, którzy pomogą się przemieścić. Jednak przez kilka lat trwania studiów może to być kłopotliwe.

Pocieszający jest fakt, że w Polsce coraz bardziej popularna staje się teleedukacja. Powstają kolejne uczelnie wyższe oferujące studia przez Internet, np. Polski Uniwersytet Wirtualny, Polish Open University, Polska Akademia Otwarta. Dla wielu niepełnosprawnych edukacja na odległość -tzw. e-learning -jawi się jako jedyna szansa na zdobycie wykształcenia, daje im nieocenione możliwości. Osobiście spotkałam się z wykładowcami, którzy byli skłonni na egzaminy i obronę pracy dyplomowej przyjechać do unieruchomionej osoby do domu. Ponownie -wszystko zależy od ludzi.

Inaczej przedstawia się sytuacja z telepracą. Niestety nadal jeszcze jest trudno znaleźć zatrudnienie w ten sposób, bowiem pracodawcy niechętnie odnoszą się do pracy na odległość. Jednak coraz częściej podejmowane są inicjatywy, które mają za zadanie promować wykorzystanie najnowszych technologii w służbie pełniejszego uczestnictwa osób niepełnosprawnych w społeczeństwie.

Instytucje pozarządowe takie jak: Fundacja "Mimo Wszystko", Fundacja "Integracja", Stowarzyszenie PINIO promują zatrudnianie osób niepełnosprawnych jako pełnowartościowych pracowników. Uświadamiają, iż dając im pracę, często ich ratujemy, dajemy szansę wyjścia z niebytu, pomagamy uwierzyć w siebie, nadajemy sens ich życiu. Ludzie niepełnosprawni budzą w nas dobre ludzkie odruchy, uczą nas tolerancji, uruchamiają w nas uśpione siły. Zespół, w którym są osoby niepełnosprawne lepiej pracuje, a dla wielu ludzi w niepełni sprawnych często praca jest jedyną szansą na godne życie. Są więc świetnymi, wydajnymi, oddanymi pracownikami. Zatrudnianie osób niepełnosprawnych przyniesie poszerzenie horyzontów pracodawcom, a niepełnosprawnym nowe możliwości i uniezależnienie finansowe. Natomiast stereotypowe podejście do tego tematu zamyka drogę jednym i drugim. Czyżby znowu wszystko zależało od tego, na jakich ludzi się trafi?

Ustawy, systemy oświaty, działania wielu organizacji dają niepełnosprawnym pełne prawa do nauki i pracy. Jednak powyższe przykłady sytuacji oraz realny opis rzeczywistości pokazują, że w życiu osób niepełnosprawnych wiele zależy od ludzi, których spotkają na swojej drodze. Jeśli są to osoby życzliwe i otwarte na nowe rozwiązania, to każdą trudność powinno się udać pomyślnie rozwiązać. Natomiast jeśli trafi się człowiek obojętny lub wręcz nie mający ochoty zgłębić danego problemu -może dojść nawet do marginalizacji osoby niepełnosprawnej.

Ludzie co chwilę, na każdym kroku wzajemnie kształtują swój los. Niestety zbyt często o tym zapominają. Bariera architektoniczna bywa trudna do przezwyciężenia, jednak bariera mentalna jest niczym przepaść, którą bardzo ciężko pokonać. Czy tak trudno zastanowić się, co by było, gdybym to ja był na miejscu tej osoby? A może po prostu spróbujmy mądrze nauczać, mądrze zatrudniać i mądrze pomagać sobie nawzajem.

Justyna Kędzia

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.