Czego nie robić w Indiach

Indie to kraj różnorodny i kolorowy, miejsce, gdzie żyją przedstawiciele różnych ras, języków, religii. Los złączył ich w pewnych historycznych okolicznościach, i tak, przez tysiące lat, utworzyli oni niezwykłą kulturę, która jest połączeniem niezwykłych tradycji, różnych przekonań i wierzeń, ale przede wszystkim przepełnia ją miłość i poszanowanie dla drugiego człowieka i przyrody.

 

Planując wycieczkę do Indii, nieważne, czy chcemy odwiedzić południowo indyjskie wioski, czy zagrać w bollywoodzkim hicie, należy zapoznać się z kilkoma ważnymi informacjami. Na pewno pomogą one uniknąć nieporozumień, ośmieszenia jednej ze stron, lub też po prostu zwykłych nietaktów. Pamiętajmy, że to my jesteśmy gośćmi, i to właśnie my powinniśmy się dostosować do reguł panujących na danym terenie, nie odwrotnie.

Po pierwsze -powitanie. W myśl europejskiej kultury witając się z kimś bezwiednie wyciągamy dłoń i żądamy uścisku w zamian. Niestety, w Indiach sytuacja wygląda inaczej. Hindus nie poda ręki właściwie nikomu, chyba że chodzi o sprawy biznesowe i po prostu chce wypaść bardziej "zachodnio". Jeśli już do podawania rąk dochodzi, zazwyczaj odbywa się to między osobami tej samej płci. Jednak mimo wszystko należy tego unikać. Według filozofii indyjskiej istnieje podział substancji na czyste i nieczyste i także człowiek produkuje substancje nieczyste, takie jak krew, ślina, itp. Podając komuś rękę łatwo można się zanieczyścić, oczywiście chodzi tutaj o nieczystość rytualną, która może uniemożliwić religijnemu Hindusowi późniejszą modlitwę i zmusić go do wykonania szeregu rytuałów oczyszczających. Nie stawiajmy więc nikogo w takiej sytuacji, a na powitanie złóżmy ręce jak do modlitwy i wraz ze skinięciem głowy powiedzmy: "Namaste". Jest to tradycyjne indyjskie powitanie, które zapewni uniknięcie problemu i w dodatku zapewni zachwyt mieszkańców Indii, dzięki poszanowaniu tradycji.

Po poprawnym powitaniu zazwyczaj nadchodzi czas na rozmowę. Jako że w Indiach bez problemu można dogadać się po angielsku, nasi rozmówcy będą starali się wyciągnąć od nas jak najwięcej informacji. Hindusi są bardzo ciekawi świata i gdy tylko nadarza się okazja, zasypują obcokrajowca pytaniami. Chcecie pewnie zapytać: co w tym dziwnego i czego tu się bać? Otóż w społeczeństwie indyjskimi nadal panuje ścisła hierarchia społeczna. Mimo że konstytucja zniosła podział kastowy, w praktyce różnice między grupami nie zniknęły. Przynależność do kasty definiuje urodzenie, które ma wpływ na wykonywany zawód, wybranie małżonka i ewentualny rozwój kariery. Hindus zada nam więc pytania bardzo osobiste, bo będzie próbował jakoś umieścić nas w hierarchii. Na porządku dziennym są pytania o wiek, wysokość zarobków, zawód i wykształcenie rodziców. Oczywiście w większych miastach system kastowy przestaje odgrywać tak duże znaczenie, dzięki różnym programom wspierającym najniższe grupy, powoli odchodzi się od ścisłych zasad określających możliwość wykonywania jakiegoś zawodu. Mimo wszystko, hinduska mentalność nadal jest skupiona na kastach. Jako że na pytania nie można nie odpowiedzieć, warto wcześniej pomyśleć, co chcemy powiedzieć. Wiek nie sprawi problemu, ale jeśli chodzi o pensję, najlepiej odnieść się do średniej krajowej. Co do zawodów rodziców, pamiętajmy, że w Indiach nadal bardziej cenione są stanowiska państwowe, dlatego, gdy chcemy zyskać w oczach rozmówcy, warto wtrącić na przykład, że nasz ojciec był w wojsku. Armia to dla Hindusa świętość. Istnieje jeszcze jedna ważna sprawa, jeśli chodzi o rozmowy. Kobiety, szczególnie gdy podróżują same, nie unikną pytania o męża i dzieci. Dla Hindusów trudny jest do zrozumienia fakt, że kobieta mając 25 lat jeździ sama po świecie. Także, aby uniknąć nieprzychylnych spojrzeń, warto mieć na palcu pierścionek, wspomnieć o narzeczonym czy planowanym ślubie. Na pewno wtedy zapanuje milsza atmosfera.

Przywitaliśmy się i po miłej pogawędce na pewno trochę zgłodnieliśmy. Zasada pierwsza, gdy ktoś zaprasza nas do swojego domu na posiłek -można, a nawet z lekka wypada, się spóźnić. To nie żart, indyjska mentalność nie zna pojęcia punktualności. Gdy przyjdziemy o umówionej godzinie, pani domu na pewno będzie dopiero w trakcie przygotowywania posiłku i postawimy ją w niezręcznej sytuacji. Bezpiecznie jest więc przyjść 15-30 minut spóźnionym. Kiedy już się pojawimy, koniecznie zdejmujemy buty. Ma to związek z wcześniej wspomnianą zasadą czystości i nieczystości. Najwięcej brudu jest oczywiście na ziemi, czyli na obuwiu. Warto więc zostawić je przed drzwiami lub we wskazanym przez gospodarza miejscu. Nigdy też nie siadajmy i nie zaczynajmy jeść przed gospodarzem, chyba że dostaniemy wyraźne pozwolenie. Może się bowiem zdążyć, że osoba, która nas zaprosiła je z wysokiej kasty, a te grupy szczególnie przestrzegają zasady wspólnoty stołu. Polega ona na tym, że mogą spożywać pokarmy tylko z przedstawicielami tej samej kasty, którymi my, jak łatwo się domyślić, nie jesteśmy. Gdy więc gospodarz mówi, że mamy jeść -jemy, ale nie namawiamy go, by jadł z nami. Nie chcemy przecież sprawiać mu przykrości.

Jeśli chodzi o sam posiłek -jemy ręką, chyba że dostaniemy sztućce. Jednak jedzenie ręką nie oznacza, że możemy umazać się jedzeniem jak małe dziecko i cieszyć się w wolności. Należy używać tylko i wyłącznie prawej ręki (lewa, według indyjskiej tradycji jest nieczysta, ponieważ służy do obmywania okolic intymnych). Staramy się też nie dotykać ręką ust, gdy wkładamy do nich jedzenie i nie oblizywać palców (ślina jest nieczysta). Nigdy też nie odmawiajmy, gdy proponuje się nam dokładkę lub kolejne danie do spróbowania. Gdy jesteśmy już najedzeni, starajmy się nie zostawiać pustego talerza, jedzmy bardzo powoli, a kiedy ktoś proponuje nam więcej, tłumaczmy, że przecież jeszcze mamy coś na talerzu. Jest to pomysł sprytny, jednak nie działa w stu procentach. Wystarczy odwrócić na chwilę głowę, a na naszym talerzu znowu piętrzy się góra jedzenia. Także uważajmy.

Jak widać, indyjska kultura jest zupełnie inna od naszej, europejskiej. Warto poczytać więcej, zanim wybierzemy się do Indii. Bowiem jako goście, powinniśmy szanować panujące na danym terenie obyczaje i starać się nie obrażać w żaden sposób napotkanych osób. Indie są piękne, ale mogą być trudne w odbiorze dla Europejczyka właśnie przez szereg zasad, których trzeba przestrzegać. Warto jednak się z nimi zapoznać. Ale nie przejmujmy się tak bardzo, gdy już popełnimy jakiś błąd, szczery uśmiech i słowo "przepraszam" potrafią zdziałać cuda. W końcu nie jesteśmy stąd i na pewno się nam wybaczy.

Joanna Bochyńska

 

Komentarze

Wysłane przez Aga (niezweryfikowany) w
Co do "kultury przepełnionej miłością" to ostatnia rzecz jaka mogę powiedzieć o Indiach. Będąc tam niestety doświadczałam dość przedmiotowego traktowania i nie tylko mam na myśli zjawiska pt turysta to chodzący portfel, z którego trzeba wręcz wymusić pieniadze (doświadczyłam zarówno kradziezy jak i oszustw i naciagania na kazdym kroku az do przesady) ale ogólny klimat, sposób w jaki hindusi odnosza sie do siebie nawzajem, odczuwalną wrogość i niechęć. Miłość pewnie w ramach własnej rodziny i kasty owszem, tylko co z wywożeniem i "gubieniem" własnych krewnych i dzieci na wielkich festiwalach, co z białymi wdowami i nagminna przemoca wobec kobiet. Co do miłości wobec przyrody jestem w stanie zgodzic sie co do jednego - ich pełen szacunku, wynikający z religii stosunek do zwierząt ale juz co do przyrody nieożywionej, która masakrycznie zasmiecaja i zanieczyszczaja juz nie. Z Indii wróciłam zmęczona nie tyle Indiami bo to ciekawy i barwny kraj ale hindusami. Dlatego zastanawia mnie czy autorka tekstu tam była i jak długo. Jak i gdzie udało jej sie opisana miłość dostrzec bo ja nie zdołałam.

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.