Pustoszejące uczelnie

Nastały dość dobre czasy dla osób chcących podjąć studia. Od kilku lat uczelnie są zmuszane o zabieganie o studentów, co jest nowym zjawiskiem u nas. I byłaby to w sumie dobra informacja, gdyby nie fakt, że następstwa takiego obrotu sprawy, będziemy odczuwać latami. Muszę rozczarować chcących studiować medycynę, a przede wszystkim stomatologię, prawo, czy psychologię - tu sprawy nie zaszły jeszcze tak daleko. Jednak ci, którzy planują zostać architektami, czy inżynierami, mają już w czym wybierać. Jak to zwykle bywa, nie powinniśmy się temu dziwić. W chwili obecnej niż demograficzny kończy właśnie szkoły średnie i w kolejnych latach prawdopodobnie będzie jeszcze łatwiej o indeks niż obecnie. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, liczba maturzystów w przyszłym roku może być znów mniejsza niż w obecnym. Taki trend utrzymywać się będzie przez kolejnych kilkanaście lat. Do tego należy dodać, że matury nie zdała w tym roku jedna czwarta osób do niej przystępujących, a na studia wybiera się na ogół około siedemdziesięciu procent absolwentów szkód średnich. W ciągu ostatnich czterech lat liczba osób przyjętych na studia na uczelniach publicznych zmniejszyła się z niecałych dwustu dziewięćdziesięciu tysięcy do ponad dwustu pięćdziesięciu tysięcy. Podobnie jest na uczelniach niepublicznych - tam odnotowano spadek z ponad stu tysięcy do siedemdziesięciu tysięcy. Aby temu zaradzić uczelnie organizują rekrutacje jesienne, licząc na maturzystów, którzy zdołają skusić się dodatkową ofertą. Obecnie studia wybiera się w większym stopniu w oparciu o potencjalne możliwości zatrudnienia, niż na podstawie zainteresowań, czy chęci rozwoju osobistego. Takimi kierunkami są na przykład filologia angielska z mocnymi podstawami języka chińskiego. Przed absolwentami takiego kierunku staje świetlana przyszłość na Dalekim Wschodzie, lecz niestety nie u nas w kraju. Zainteresowanie tracą kierunki pedagogiczne, co nie może dziwić z uwagi na zmniejszanie się ilości szkół. W pewnym stopniu, podobnie dzieje się, z filologią polską, gdzie rynek pracy szybko weryfikuje ambicje młodych ludzi. Traci popularność ochrona środowiska, do niedawna kierunek często wybierany i modny. Nadal spotykanym sposobem aplikowania na wyższą uczelnię jest składanie
dokumentów na kilka kierunków, mając nadzieję, że gdzieś uda się dostać, to jest taki plan w oparciu o czarny scenariusz. Podobne zjawisko, lecz o innym podłożu, ma miejsce na studiach medycznych. Tu kandydaci często próbują swych sił na kilku uczelniach, jeśli to jest możliwe, ze względu na daty egzaminów. Dodatkowo na liczbę studentów w ostatnich latach wpływ ma emigracja. Wyjechało trzy miliony osób, głównie młodych, czyli można założyć, że wybrali zabezpieczenie materialne, pomijając wykształcenie. Groźnym zjawiskiem jest fakt, że to kolejna przesłanka do tezy o upadku stereotypu człowieka wykształconego, jako osoby mającej większe szanse na rynku pracy. Do tych co już wyjechali, musimy doliczyć tych, którzy czekają tylko, aby ukończyć uczelnie. W dodatku, na tych najlepszych już czekają korzystne oferty w Niemczech, czy w Anglii. Oby nie zaowocowało to jakże smutną perspektywa, że zostaną ci, którzy po prostu nie poradzą sobie na zachodzie Europy. Z powyższych słów wynika, że być może nie braknie nam lekarzy i prawników, no chyba, że wyjadą jak tylko skończą studia. Nie powinno być także najgorzej z inżynierami. Czy jednak poza ukończonymi studiami, będą posiadać oni umiejętności pozwalające na efektywną pracę? Może to niesłuszna teza, lecz poszukiwanie przez uczelnie kandydatów na studentów, kojarzy mi się z możliwością obniżenia kryteriów naboru oraz - co gorsza - wykształceniem przez te uczelnie osób na niskim poziomie. Pozostaje liczyć na chęć rozwoju osobistego nowych studentów, aby zapobiec takiej sytuacji. Mówiąc o studentach i uczelniach powinniśmy także brać pod uwagę osoby, które będą chciały kiedyś mieszkać w Polsce, a obecnie są, na przykład, obywatelami Ukrainy lub Białorusi. Na naszą korzyść wpływa, niestety, trudna przyszłość jaka rysuje się dla ludności wymienionych krajów. Być może będzie to wyglądać tak, jak w przypadku Polaków - czyli najlepsi lub najbardziej zdeterminowani wybiorą lepsze, w ich mniemaniu, miejsce do życia

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.