Oburzeni studenci Rydzyka ujawniają prawdę o szkole

Studia w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej, czyli na uczelni ojca Tadeusza Rydzyka wybierają ideowcy lub studenci z małych miejscowości. Dla tych drugich na czesne zrzucają się czasem całe rodziny. Oni na pewno nie narzekają na wartości przekazywane przez szkołę najsłynniejszego polskiego redemptorysty. Ale są też i tacy, którym nie podoba się poziom nauczania. Zwłaszcza, że w rankingach szkoła wypada fatalnie!

Absolwenci uczelni Tadeusza Rydzyka cieszą się, gdy sprzyja im polityczna koniunktura. Teraz niektórzy z nich mają szansę aby stać się gwiazdami telewizji, tak jak Klaudiusz Pobudzin - nowy dziennikarz Wiadomości TVP, który jest absolwentem toruńskiej uczelni. Po wygranych przez PiS wyborach zajął miejsce takich osób jak Piotr Kraśko, Beata Tadla, czy Justyna Dobrosz-Oracz. Ale są też i tacy, którym nie podoba się poziom nauczania i całkowity brak dorobku naukowego oraz dziwne zasady panujące na uczelni.  

Studenci są rozczarowani, kiedy dowiadują się, że po trzech latach licencjatu na Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej nie mają szans na studia magisterskie na lepszej uczelni wyższej, czy państwowym uniwersytecie, bo toruńska szkoła ma o wiele niższy poziom. W ubiegłorocznym rankingu miesięcznika "Perspektywy" Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej  zajmuje zaledwie 35 miejsce (na 70) tylko wśród uczelni niepublicznych. Oznacza to, że znajduje się daleko poza pierwszą setką, kiedy weźmiemy pod uwagę wszystkie uczelnie w Polsce, zarówno te prywatne, jak i państwowe.

"Uczelnia Rydzyka nie ma startu do różnych akademii nie mówiąc już o uniwersytetach. Szkoda tylko tych młodych zmanipulowanych ludzi, którzy zostali tam wysłani przez rodziców, ciocie czy babcie słuchające wiernie Radia Maryja. Z tej mąki chleba nie będzie" - napisał jeden z komentatorów na oficjalnym fanpage'u uczelni na Facebooku.

 

Dlaczego studenci toruńskiej uczelni masowo rezygnują?

Na toruńskiej uczelni co roku jest coraz mniej studentów. Jej zwolennicy zastanawiają się, jak to możliwe, skoro żacy mają tam dobre warunki - nowy budynek, duże sale, nowoczesny sprzęt i luksusowy akademik. "Co roku jest coraz mniej studentów. 3 lata temu na listach dziennikarstwa i komunikacji społecznej było 120 osób. Teraz jest ponad 30. Na kulturoznawstwie jest ponad 10. Na informatyce tylko 8! Natomiast na politologi zaledwie 6!" - pisze jeden ze studentów. Być może młodzież odstrasza też fakt, że za czesne trzeba zapłacić niemało - aż 1700 zł za semestr. Coraz więcej studentów ma też świadomość, że po kierunkach humanistycznych takich jak kulturoznawstwo, czy politologia trudno znaleźć pracę.

 

Niejasne zasady zaliczania przedmiotów

Studenci Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej narzekają, że w ciągu semestru do zaliczenia mają nawet 19 przedmiotów z czego większość z nich jest zupełnie nieprzydatna. Skarżą się na niejasne zasady zaliczania egzaminów - w myśl których jednemu studentowi przysługują dwa podejścia, a inny, może próbować zdać egzamin nawet 11 razy. O wszystkim decydują ponoć profesorowie - według własnego uznania. Studenci dziwią się też, jak to możliwe, że po zaliczeniu pierwszego semestru nie wszystkim przysługuje urlop dziekański. W internecie skarżył się na to student, który po pierwszym semestrze studiów poważnie się rozchorował. "Pomimo zdanego pierwszego semestru nikt z uczelni nie chciał dać mi urlopu dziekańskiego. W wielu uczelniach w Polsce można wziąć taki urlop po zdanym pierwszym semestrze tutaj tego nie można było zrobić. Co więcej do ojca rektora w żaden sposób nie można się dodzwonić. Jest nieuchwytny" - pisze oburzony student. 

Niektórzy młodzi ludzie narzekają też na obowiązek udziału w mszach świętych, które dla studentów Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej odbywają się w każdy czwartek. Złośliwi wytykają studentom WSKSiM, że wśród dokumentów wymaganych do przyjęcia na studia obowiązkowe jest zaświadczenie od proboszcza parafii, do której należy student.

 

Miłość do ojczyzny i zagrożenie ideologią gender

Studenci ojca Rydzyka chętnie mówią też o zaletach uczelni. Zachwalają możliwość praktycznego kształcenia umiejętności dziennikarskich m.in. podczas praktyk w Radiu Maryja i Telewizji Trwam. Doceniają też wykładowców wśród których są m.in. znani prawicowi dziennikarze i kilku znanych naukowców z innych uczelni - m.in. KUL. "Najważniejsze, że szkoła uczy prawdziwego spojrzenia na rzeczywistość. Szacunku do ojczyzny i Kościoła. Prawdy o zagrożeniach jak chociażby wszechobecna ideologia gender. Uczelnia uczy prawdy o otaczającym świecie" - pisze na jednym z forów absolwent uczelni ojca Rydzyka. 

 

Autor: 
--------------
Źródło: 

Fakt

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.