Może offgolf ? Chwila wolnego?

Oczywiście jako ludzie, którzy kochają swoją pracę, właśnie przy niej odpoczywamy najlepiej. Proponuję jednak na chwilę odłożyć komputery, wyłączyć telefon, nie patrzeć na zegarek i po prostu się wyluzować na świeżym powietrzu. Bez względu na pogodę czy porę roku wrzucamy odtwarzacz z ulubioną muzyką, zabieramy kumpli i uwalniamy golfa!

Już czuję opór. Na pewno golf kojarzy się Wam ze sztywnymi, ubranymi w równie usztywnione ubranka snobami, zieloną trawką i samochodzikami jadącymi z prędkością 3 km/h. Niezależnie od tego czy kiedyś próbowaliście tradycyjnej jego odmiany, czy też nigdy nie trzymaliście w rękach kija, polecam pobawić się tym sportem i dzięki temu się wyluzować. OFFGolf to dosyć zakręcona dziedzina, której korzenie nie są do końca znane. Na pewno narodziła się w głowie golfisty, który miał dosyć już ograniczeń w postaci zielonej trawki i kilku dołków. „Uwolnijmy golfa! Koniec z ograniczeniami!” Ten slogan najlepiej opisuje to, czym jest offgolf. To po prostu sport do golfa bardzo podobny, jednak wyprowadzony w niegolfową przestrzeń. I tak, w zależności od miejsca gry, może to być: turbogolf - uprawiany w przestrzeni opuszczonej i najlepiej postprodukcyjnej, czyli w halach, fabrykach, budynkach etc.; następnie crossgolf - uprawiany w otwartej przestrzeni takiej, jak plaże, polany, łąki, a nawet lasy, chociaż wyjadacze tematu wyróżniają także forrestgolfa.

Zasada gry jest jedna: dobra zabawa. Oczywiście trzeba przy tym pamiętać o bezpieczeństwie ludzi, którzy przez przypadek mogą się zjawić na polu gry. Pozostałe reguły ustalamy sami. Mogą to być konkretne ilości uderzeń, aby trafić do kosza na śmieci stojącego kilka ulic dalej, może to być zaliczenie dziupli w drzewie lub też trafienie do wewnątrz przez okienko opuszczonego budynku. Tylko nasza wyobraźnia ogranicza nas w tej grze. Można grać samemu oraz w dużej grupie, ale oczywiście im nas więcej, tym weselej. Warto jednak powtórzyć, że powinniśmy pomyśleć dwa razy czy nasze uderzenie nie zrobi nikomu ani niczemu krzywdy.

Od razu odpowiadam na pytania o koszty. Sprzęt do offgolfa jest taki sam, jak do tradycyjnej odmiany tej gry. Ale mitem jest myślenie, że golf to gra dla wybrańców, którzy pieniędzmi palą w piecu. Nie warto jednak kupować nowego sprzętu, jeśli chcemy zacząć offować. Najlepiej kupić albo pożyczyć (prawdopodobnie już nie oddamy) podniszczony kij i naprawdę dużo piłeczek, bowiem to właśnie one są najczęstszymi ofiarami gry, lądując tam, gdzie już nigdy nie stanie ludzka stopa. Taki sprzęt z demobilu, bardzo często w kompletach i nawet z torbami, można kupić za kilkadziesiąt złotych w Internecie. Kije na pewno nie posłużą nam długo, szczególnie w przestrzeni miejskiej, gdyż często zamiast w piłkę trafiają bezpośrednio w asfalt albo ścianę, co powoduje niemałą uciechę i bardzo często krzesze iskry. Stąd, im sprzęt tańszy, tym lepszy, aby nie było szkoda go całkowicie „dojechać”. Fooooore!

Warto ruszyć się sprzed komputera i pobyć trochę na świeżym powietrzu. Warto zebrać znajomych, bo im nas więcej, tym kreatywniej i ciekawiej. Wbrew pozorom ten dosyć statyczny, jak by się wydawało, sport potrafi nieźle zmęczyć i podnieść poziom adrenaliny. Po kilku wdechach tlenu mózg pracuje lepiej i nasza praca staje się wydajniejsza. Za jakiś czas, jeśli coraz więcej wolnych strzelców wkręci się w ten offowy sposób spędzenia czasu, będziemy mieli możliwość zmierzenia się w jakiejś wspólnie określonej przestrzeni. Może freelancerski turniej branżowy nie byłby wcale głupim pomysłem, a odrobina adrenaliny wynikająca z konkurowania dodałaby nam zawziętości w treningach? Panie i Panowie, wolni strzelcy, zawodowcy! Do kijów, marsz!

Komentarze

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.