Ghostwriting, czyli przestępstwo aprobowane na miarę naszych czasów

? Podporządkować mechanizm myślenia zupełnie odmiennej osoby i próbować tym samym wyrazić samego siebie. Dzisiejsze czasy nie zaskakują nas już niczym – ghostwritting, bo o nim mowa, wpisał się już na stałe w społeczeństwo. Jest powszechnie stosowany, mimo że jest niezgodny z prawem.
            Czym w zasadzie jest ghostwritting? Mamy z nim do czynienia, gdy ktoś wniósł istotny wpływ w powstanie danej publikacji (pracy licencjackiej, książki) bez ujawnienia swojego udziału jako jeden z autorów, albo osoba ta nie została wymieniona w podziękowaniach autora. Oczywiście, zdefiniowany wyżej proces nie ogranicza się jedynie do publikacji tekstowej. Świetnym tego przykładem jest Mozart, który jako urodzony geniusz masowo tworzył muzyczne dzieła dla bogatych klientów, którzy to potem wyłącznie sobie przypisywali laury. Samo pojęcie „pisarza-widmo” bez wątpienia nie było jednak znane w XVIII wieku. Zostało one spopularyzowane szczególnie przez film Romana Polańskiego „Autor widmo”, który to mocno opierał się na książce Roberta Harrisa pt. „Duch”.
            Zaczynając od polityki – Ronald Reagan, Hilary Clinton – przystając przy literaturze – Tom Clancy, L. J. Smith – i kończąc na muzyce popularnej – Justin Timberlake, zespół One Direction – można napotkać multum przykładów sięgania po pomoc do anonimowych, zdolnych twórców. Warto dodać, że bardzo dobrze opłacanych twórców. Autor pamiętnika wspomnianej Hilary Clinton za jego stworzenie zainkasował podobno pół miliona dolarów. Nie bez powodu – zawód ghostwriter’a wiąże się z ryzykiem prawnym czy osobistym. Ciągłe tworzenie dla kogoś, dla wyłącznie majątkowych korzyści, bez osobistej satysfakcji, nie jest komfortowym dla „ego” zajęciem.
            „Świadomy/a odpowiedzialności prawnej oświadczam, że niniejsza praca dyplomowa została napisana przeze mnie samodzielnie i nie zawiera treści uzyskanych w sposób niezgodny z obowiązującymi przepisami” – to jedno z najczęściej stosowanych kłamstw w Polsce. Odnosząc się już do naszego kraju, gdzie ghostwriting nie jest może tak spektakularny jak w USA, warto skupić się na bardzo popularnym ostatnio powierzaniu pisania pracy dyplomowej osobie postronnej.
            Proces ten objął już każdy region i wszystkie uczelnie. Można zaryzykować stwierdzenie, że w każdej szkole w Polsce – wyższej czy też nie – ktoś korzystał i nadal korzysta z pomocy autorów-widmo. Mimo niezgodności z prawem (polskie prawo nie przewiduje możliwości sprzedania lub przekazania osobistych praw autorskich) scena ghostwriting’u (nazywana częściej copywriting’iem lub freelancering’iem) kwitnie i ma się bardzo dobrze. Bez większego problemu można trafić na strony internetowe specjalizujące się tylko i wyłącznie w pisaniu tekstów „za kogoś”, a każdy większy portal ogłoszeniowy posiada multum ofert chętnych, którzy za odpłatą opracują daną pracę.
            Co najbardziej zatrważające, uczelnie, których promotorzy doskonale zdają sobie sprawę z zachodzącego procesu ghostwriting’u, bardzo często przymykają na niego oko. Wyróżniają się tu zwłaszcza szkoły prywatne, gdzie pieniądz już dawno stał się przepustką do kolejnego semestru, poprzedzoną niekończącym się pasmem poprawek. Szkoły, przyzwalając na takie poczynania, utrwalają w swoich uczniach poczucie braku odpowiedzialności za swoje czyny. Dzisiejszy portret typowego studenta – leniwego, nierozgarniętego młodzieńca o miałkiej moralności – nie jest przypadkiem. Dopóki uczelnie nie postawią na restrykcyjność, dopóty takie procesy jak ghostwriting prac dyplomowych będzie się rozrastał.
            Ambicja młodych pretendentów do dyplomu, którzy by go zdobyć, sięgają po czyjąś wiedzę i umiejętności, nie jest z pewnością wzorem do naśladowania. Przeraża wyrafinowanie, z jakim stosują szereg kłamstw – na seminariach, gdzie dyskutują z promotorem o nie swojej pracy czy finalnie na obronach z oszustwem na ustach, broniąc się przed nawałem pytań o dziele często nieznanej osobiście persony. Status studenta przestał być czymś elitarnym już dawno temu, a dyplom magistra, przy mniejszym i większym wysiłku, może zdobyć już praktycznie każdy.
            Ghostwriting sam w sobie nie jest zły. Jest on kolejnym znakiem naszych czasów, w których pieniądz napędza każdy element społeczeństwa. Nieodpowiednio stosowane autorstwo-widmo zatruwa społeczeństwo. Niszczy osobiste ambicje człowieka, wpływając na jego przyszłość. Później bowiem również będzie szukał kogoś, kto go wyręczy. Wygoda stała się dla wielu synonimem słowa „życie”. Czy doczekamy się zatem czasów, w których ludzie będą poszukiwać kogoś, kto będzie za nich żył?
Dariusz Ludwinek
 

Ten artykuł ukazał się dzieki firmie jrautoserwis.pl

         

Komentarze

Wysłane przez lajlaanna (niezweryfikowany) w
Teraz, mało tego, wszedł nowy projekt - archiwum prac dyplomowych. Ma być to stronka, na której studenci będą zamieszczać swoje prace i wszyscy będą mieć do nich dostęp. Działanie ma na celu walkę z plagiatami. Moim zdaniem, problem się nasili, gdy studenci będą mieć dostęp do prac innych.

Wysłane przez bustwo (niezweryfikowany) w
temat maturalny opracowuje w ciagu dwóch godzin i mam 5 stówek- kasa lezy na ulicy .coż tumanów sie nie wytepi oni sami zgina

Wysłane przez prawy (niezweryfikowany) w
a co powiedziec jak podkradaja sobie patenty .....

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.